wtorek, 5 października 2010

HEL YES!

Dobre jedzenie nie jest pierwszą rzeczą, jaka przychodzi nam do głowy na myśl o Finlandii. Sęk w tym, że fińska kuchnia oparta jest na świeżych, lokalnych i rzadko eksportowanych produktach, trudno ją więc odtworzyć poza granicami kraju. Prosta, wręcz minimalistyczna, nie zrobiła międzynarodowej kariery.
Całkiem inaczej rzecz się ma z fińskim wzornictwem, powszechnie znanym i cenionym. Zarówno z jednym, jak i drugim, można się było zapoznać podczas tegorocznej edycji London Desing Festival, gdzie grupa projektantów i artystów pochodzących z Finlandii przedstawiła bardzo ciekawy projekt kulinarno-artystyczny o nazwie HEL YES!.
W industrialnej hali powstała tymczasowa restauracja, gdzie doznania smakowe połączono z dyskusją o sztuce i wzornictwie, zorganizowano wykłady i warsztaty dla dzieci.

Zespół kreatywny HEL YES!

Wszystko w tym projekcie zostało przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Szef kuchni Antto Melasniemi (na marginesie - były klawiszowiec zespołu HIM) skomponował proste, minimalistyczne menu, powracając do korzeni "prymitywnej" kuchni fińskiej. Potrawy to ryby z rzek i jezior, dziczyzna, domowe przetwory, uzupełnione świeżymi produktami wyhodowanymi, upolowanymi lub zebranymi w okolicznych lasach przez ekipę HEL YES!. Zastawa stołowa i elementy dekoracji sztandarowej fińskiej marki Iittala zostały ofiarowane projektantom przez uczestników akcji Plate Swap, zorganizowanej wcześniej Helsinkach. Goście restauracji mogli zasiąść na krzesłach 403 Alvara Aalto, wyprodukowanych w limitowanej serii i trzech zupełnie nowych kolorach przez firmę Artek, przy stolikach projektu Lindy Bergroth, wykonanych z gałęzi drzew odzyskanych przy wyrębie państwowych lasów w Aspen. Przestrzeń wypełniły też proste, drewniane ławy i siedziska pod kolorowymi baldachimami, oraz pieńki w roli stolików do kawy.                  



Wygląd i stroje kelnerów oraz piękne zdjęcia ilustrujące całą koncepcję to efekt współpracy projektantki Heikki Salonen i artystki Eliisy Laitanen.
Jakby tego było mało, twórcy zadbali nawet o oprawę muzyczną. Soundtrack złożony z dwóch miksów o kulinarnych nazwach "Karelian Hot-Pot" i "Whipped Smetana" (brzmi znajomo!) dostępny jest na stronie HEL YES!.





Świetny, przemyślany i doskonale dopracowany projekt.
Z ciekawością czekam na kolejne pomysły teamu z krainy reniferów.

środa, 22 września 2010

Krwista Lady Gaga - nie dla wegetarian


Lady Gaga jest postacią niewątpliwie kontrowersyjną. Co prawda w dzisiejszych czasach w dziedzinie mody panuje pełna dowolność i nikogo już nie szokują nawet najbardziej udziwnione stylizacje, ale kreacje sceniczne Gagi bywają wyjątkowo niesmaczne, by nie rzec - niestrawne. Enfant terrible amerykańskiego show-biznesu udało się w zeszły weekend wywołać prawdziwą medialną burzę swoim wystąpieniem na gali MTV Video Music Awards, gdzie odebrała kolejną z rzędu nagród ubrana w... płaty surowego mięsa. W prasie i sieci natychmiast pojawiły się pełne oburzenia komentarze oraz pytania: czy mięso było prawdziwe, kto zrealizował makabryczny projekt i co właściwie artystka chciała przezeń zamanifestować (o ile w ogóle coś chciała, poza wywołaniem skandalu).
Odpowiadamy: tak, suknia oraz dodatki wykonane zostały z płatów surowej wołowiny w pracowni młodego argentyńskiego projektanta o imieniu Franc Fernandez. Uszycie kreacji zajęło ponoć dwa dni, ale autor nie zdradza sekretu, jak udało mu się utrzymać świeżość materiału aż do występu Gagi na gali. Jedno jest pewne - w wysokiej temperaturze oświetlenia scenicznego nie było raczej szans na zamaskowanie przykrej woni.
Jeśli zaś chodzi o przekaz, tak oto sama artystka tłumaczy się z kontrowersyjnego pomysłu:

“Well, it is certainly no disrespect to anyone that is vegan or vegetarian, because as you know, I am the most judgment-free human being on the earth."
"However, it has many interpretations. For me this evening, if we don’t stand up for what we believe in and fight for our rights pretty soon, we’re going to have as much rights as the meat on our bones. And, I am not a piece of meat.”

Niby coś w tym jest, ale i tak wiadomo, że chodzi o rozgłos. Nawiasem mówiąc, Lady Gaga przeprowadziła wcześniej próbę generalną ukazując się w mięsnym bikini na okładce magazynu Vogue Hommes Japan.  

Zresztą idea sama w sobie też do najświeższych nie należy. W 1987 roku czeska artystka Jana Sterbak stworzyła pracę Vanitas: Flesh Dress for an Albino Anorectic. Suknia uszyta z prawie 30kg surowego steku nie zrobiła co prawda kariery w blasku reflektorów, niosła za to znacznie bardziej przemyślany przekaz artystyczny. Nawiązując w tytule do XVII-wiecznego malarstwa holenderskiego przedstawiającego martwą naturę z gnijącym mięsem, zwierzyną łowną, wypalonymi świecami i czaszkami, Sterbak obrazuje ludzkie niepokoje: brak akceptacji dla własnego ciała, strach przed starzeniem się i śmiercią. Zwraca też uwagę na istotne problemy współczesnego społeczeństwa, takie jak anoreksja, obsesja na punkcie mody, nadmierny konsumpcjonizm. Czyli wszystko to, co reprezentują gwiazdy pokroju Lady Gaga.


Vanitas: Flesh Dress for an Albino Anorectic, projekt: Jana Sterbak 
 

czwartek, 9 września 2010

Tajlandzki carving i koncert na cukinię - Festiwal Smaku Gruczno 2010

W jeden z ostatnich słonecznych weekendów tego lata wybrałyśmy się z K do Gruczna, niewielkiej miejscowości koło Chełmna, gdzie już po raz piąty zorganizowano imprezę kulinarną Festiwal Smaku. Było tam wszystko, co tygrysy lubią najbardziej: pyszne jedzenie, lokalne sery i wędliny, domowe wypieki, różnorakie miody, oleje, przetwory, doskonałe nalewki i zimne piwo. Już dla samej uczty warto było odbyć pięciogodzinną podróż drogami n-tej kategorii, ale jak się okazało, organizatorzy zadbali również o dodatkowe rozrywki.


Wśród festiwalowych atrakcji znalazł się między innymi pokaz carvingu, czyli tajlandzkiej sztuki rzeźbienia w owocach i warzywach. Sympatyczna drużyna złożona z przybyłych z całej Polski, utytułowanych mistrzów, z niewiarygodną wręcz precyzją wycinała koronkowe wzory w arbuzach, melonach, i innych artykułach jadalnych. Dominowały motywy kwiatowe, ale tą techniką wyrzeźbić można ponoć bardzo różnorodne wzory. Powstałe w ten sposób dekoracje mogą więc stać się doskonałą ozdobą stołu na wszelkiego rodzaju przyjęciach, bankietach i imprezach tematycznych.
Zainteresowanych odsyłam na strony internetowe Tomasza Szpalka owocowedekoracje.pl, Marka Rybackiego carvingart.pl, Piotra Wasika pwcarving.republika.pl i Pawła Sztenderskiego carving-art.pl



Drugą, zaskakującą atrakcją festiwalu okazały się instrumenty muzyczne wykonane z... warzyw. Kto by pomyślał, że niepozorna marchewka może dysponować skalą dźwięków pozwalającą na odegranie całkiem skomplikowanych utworów. Wystarczy że, po pierwsze: jest wystarczająco dorodna i jędrna; po drugie: trafi w fachowe ręce P. Andrzeja Kozłowskiego, specjalisty w dziedzinie muzyki niekonwencjonalnej.


Panu Andrzejowi wystarcza kilka podstawowych narzędzi, aby z marchewki, kokosa, czy też cukini błyskawicznie wyczarować działający instrument. Od razu też z wprawą prezentuje jego możliwości, odgrywając utwory klasyczne i standardy jazzowe.


A oto owoc (a raczej warzywo) kooperacji dwóch sił twórczych...


...oraz jedyny w swoim rodzaju "Koncert na Cukinię":



Do Gruczna z pewnością będziemy wracać. Ciekawe, co też organizatorzy wymyślą w przyszłym roku? 

wtorek, 31 sierpnia 2010

Wideo: Dzień na plaży

Co tu ukrywać, zrobiło się zimno. Lato skończyło się definitywnie, ale wspomnienia gorących, wakacyjnych dni dla niektórych wciąż jeszcze są żywe.
Dla tych, co już trochę zapomnieli, na poprawę nastroju mamy krótką animację w nastroju bardzo letnim.
Na pożegnanie sezonu.


TV1: Beach from sixty40 on Vimeo.

środa, 25 sierpnia 2010

Deli POPS

Temat lodów na patyku nastroił nas bardzo letnio i optymistycznie, postanowiłam więc sama zabrać się za produkcję. Słodkie, dojrzałe maliny oraz słoneczne brzoskwinie aż się prosiły, aby je przerobić na apetyczne lizaki w kolorach Deli.
Wyszły pięknie, a jeśli chodzi o kwestię smaku... mina degustatora mówi wszystko!