piątek, 22 kwietnia 2011
piątek, 15 kwietnia 2011
Czas na herbatę
Electric Mavis, projekt: Gregory Bonasera, źródło: Kingdom of Style
Nie tylko Anglia żyje ostatnio królewskim ślubem. W prasie i wiadomościach z całego świata pojawiają się najnowsze plotki, doniesienia i spekulacje dotyczące wszystkich aspektów ceremonii, od listy gości i menu, przez suknię panny młodej, po projekt zastawy stołowej. Jedno jest pewne - nie obejdzie się bez popołudniowej herbatki.
Nawiązując do tematu, oto urocze (tak, to odpowiednie słowo) i baaardzo angielskie lampy projektu australijskiego projektanta ceramiki Gregorego Bonasery.
A jeśli jesteście wyznawcami herbacianej religii i bez kubka aromatycznego naparu nie wyobrażacie sobie dnia, koniecznie zajrzyjcie na stronę Your Tea Time. Niektóre zdjęcia są naprawdę klimatyczne. To co, może herbatki?
foto: Alexander Vdovkin
foto: Jessica Richards
foto: Lindsay Crandall
foto: Mathieu Gasnier
foto: Niki K.
foto: Roman Skrada
foto: Thanaszisz Tepfenhart
wtorek, 5 kwietnia 2011
Jadalny długopis
Food design nigdzie nie rozwija się równie szybko jak w Holandii, a Design Academy Eindhoven to prawdziwa kolebka tego kierunku, wydająca na świat coraz to nowe rzesze młodych projektantów zafascynowanych materią jadalną. Jednym z nich jest niejaki Dave Hakkens, chłopak cierpiący na popularną wśród studentów (i nie tylko) przypadłość notorycznego... obgryzania długopisów. Co prawda przypadłość ta wiąże się zazwyczaj z bolesnym procesem twórczym, a w dzisiejszych, skomputeryzowanych czasach coraz mniej osób tworzy z długopisem w ręku, nie mniej jednak pan Hakkens znalazł w zjawisku doskonały pretekst do projektowej zabawy. Tak powstał długopis wykonany z masy cukrowej o różnych smakach, czyli Edible Pen (bezpretensjonalne nazwy są ostatnio wyraźnie na topie). W pełni jadalny sztyft zakończony jest niewielkim zbiornikiem z jadalnym tuszem w ilości nie wystarczającej co prawda na napisanie rozwlekłego elaboratu, ale nie o to tu przecież chodzi! Długopis powinien zostać skonsumowany z apetytem nie dalej niż pod koniec pierwszej strony. I wszystko było by pięknie, gdyby nie ten cukier... Nie dość, że kaloryczny i koszmarnie niezdrowy, na dodatek straszy widmem częstszych wizyt u dentysty. Czy nie dało by się znaleźć zdrowszego materiału?
zdjęcia: Dave Hakkens, źródło: GOOD
piątek, 25 marca 2011
Do poczytania i podziwiania: Great Food Series
Penguin znany jest z dobrze zaprojektowanych okładek, wydawane przez nich książki wyjątkowo dobrze prezentują się na półkach nowoczesnej biblioteki. W tym roku do bogatej oferty tytułów sygnowanych znakiem pingwina dołącza seria, która na długo przed wydaniem stała się obiektem pożądania wszystkich smakoszy, miłośników dobrej literatury i koneserów pięknych przedmiotów w jednym. Mowa o Great Food Series, kolekcji prozy o tematyce kulinarnej, z uroczymi okładkami zaprojektowanymi przez brytyjską graficzkę Coralie Bickford-Smith. Każda okładka inspirowana jest stylem ceramiki właściwym dla okresu, w którym rozgrywa się powieść, a całości dopełniają wysmakowane detale w postaci wytłaczanej typografii i okolicznościowego logo z firmowym pingwinem, dumnie dzierżącym nóż i widelec.
Seria Great Food dostępna jest w przedsprzedaży na brytyjskiej i amerykańskiej stronie Amazona.
wtorek, 15 marca 2011
Rozsądna porcja
Ilekroć gotuję spaghetti, nieodmiennie staję przed dylematem kulinarno-matematyczno-egzystencjalnym: JAKA porcja makaronu przypaść powinna na jedną osobę, ILE to jest, tak "na oko", jedna czwarta paczki, i czy naprawdę jestem aż TAK głodna. Niezależnie od podjętej decyzji i tak zawsze wydaje mi się za mało, w ostatniej chwili dorzucam więc do garnka kolejną garść. Po czym albo zjadam wszystko i przez następne dwie godziny mam wrażenie, że już nigdy w życiu nic nie zjem, albo z bólem serca wyrzucam po kilku dniach zachomikowane w lodówce, zaschnięte resztki.
Podobny problem miał brytyjski student grafiki Neal Fletcher. Postanowił zmierzyć się z nim w jednym ze swoich projektów i wymyślił opakowanie Italian Spaghetti, w którym makaron podzielony jest na sześć równych, jednoosobowych porcji. Pomysł całkiem udany, choć niektórzy malkontenci wytkną zaraz, że porcja na jedną osobę to pojęcie względne, inną zje dziecko, inną duży, silny chłop. Cóż, zawsze przeciez można ugotować dwie - na własną odpowiedzialność!
źródła: Lovely Package, Trend Hunter
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































